zwiazek idealny
Zdjęcie profilowe admin

Robię to dla dzieci.. czy aby na pewno?

Dziś piszę do Ciebie droga kobieto, matko, żono i kochanko.

Piszę do Ciebie ponieważ jestem taka jak TY.
Mam swoje słabości o których nie chciałabym nikomu mówić.
Mam swoje problemy, które mogą wydawać się dla innych infantylne i nie ważne.
Mam swoje kompleksy, które staram się ukryć nie tylko pod warstwą ubrań ale też makijażu.
Mam też jak i TY czasem dzień, w którym nie mam ochoty podbijać świata tylko zwyczajnie schować się pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty i poczekać aż przyjdzie nowy poranek.

Jeśli jesteś matką, bo dzisiaj właśnie do takiej Ciebie piszę to wiesz, że dziecko jest najważniejsze.
WRÓĆ!
To nie prawda !

Najważniejsza w swoim własnym życiu jesteś TY SAMA.
Dziecko jest miłością, której się nie wydziela, nie ogranicza i jest częścią nas. Częścią Ciebie i częścią partnera, który jak i Ty dał do zaistnienia tej istoty swój wkład. Kochałaś od poczęcia kiedy zobaczyłaś na wyświetlaczu USG bijące serduszko. Nosiłaś pod swoim sercem 9 miesięcy. Karmiłaś po nocach i w dzień a może nadal jeszcze to robisz. Żyłaś w 90% jego życiem, bo na Twoje zostawało jedynie 10% i był to zazwyczaj sen w dodatku przerywany. Lata mijają a dzieci rosną. Oddzielają się coraz bardziej od rodziców. Uczą własnej odrębności – Ty też się kiedyś tego uczyłaś. Zaczynają sprawdzać granice i sami je stawiać – Ty też to kiedyś robiłaś. Pamiętasz?

Więc jak to się stało i kiedy, że dziś o tym zapomniałaś?

Słyszałam kiedyś, że kobieta w ciąży ma pół mózgu .. tak, to było złośliwe ale poniekąd to fizjologicznie prawda, bo bombardowane jesteśmy taką ilością hormonów, że nasz mózg nie jest wstanie w swojej funkcjonalności osiągać poziomu z przed. Jednak po porodzie niezależnie od wszystkiego hormony systematycznie opuszczają nasze ciało i w miejsce ich wstępuje miłość. Wypełniamy często wszystkie pustki i braki jakie w życiu miałyśmy właśnie tą miłością. Co dzieje się jednak w konsekwencji tego działania?

Często zapominamy o tym, że ukochany nasz skarb jest wynikiem uczucia jakie łączyło nas z partnerem. Piszę w formie przeszłej, bo tak często skupione na tej nowej niczym nie zachwianej miłości zapominamy o swoim życiu. Nie będę pisać dzisiaj o konsekwencjach tego, bo to temat na zupełnie inny dzień jednak dziś chcę pokazać Ci coś czego być może nie zauważyłaś.

Dzieci rosną, to juz napisałam. Ty to wiesz. Zastanowiłaś się przy okazji nad tym, CO będzie jak one już DOROSNĄ? Następuje dzień, w którym nasze dziś dzieci będą jak i my dorosłe, pójdą w świat budować swoje życie.

Co Ty wtedy zrobisz ze sobą i swoim życiem jeśli przez ostatnie czy kolejne 18 lat będziesz żyła ich życiem?

Pamiętasz pewnie jak ciężko Ci było jako nastolatce gdy mama i tata zasypywali Cię pytaniami A CO a GDZIE a Z KIM a PO CO a Ty chciałaś mieć swoje życie? Wiele z was, które to czytają wyszły z domu z poczuciem ulgi, że teraz mogą prowadzić swoje życie i nie muszą się juz nikomu z niego tłumaczyć. Przecież nie dzwonisz do mamy 5 razy dziennie i nie spędzasz z nią czasu jak kiedyś gdy miałaś 2 lata i była Ci niezbędna do przetrwania?

Pytam więc CIEBIE : CO Z TWOIM ŻYCIEM?

Muszę Cię zmartwić. NIKT absolutnie NIKT nie zatroszczy się o CIEBIE i TWOJE potrzeby jeśli TY sama tego nie zrobisz !

Oczywiście, że możesz poczekać aż dzieci będą miały 18 lat, wyjdą z domu a TY wtedy dopiero zdecydujesz się na rozwód, o którym marzysz od 17 lat. Może się jednak okazać, że będzie wtedy ZA PÓŹNO. Czekanie na zmianę w swoim życiu osobistym, duchowym, wyglądzie czy karierze na to aż dzieci będą odpowiednio dorosłe to tak jak czekanie na życie aż będziesz już stara.

ŻYCIE jest TU i TERAZ.

Kochamy nasze dzieci najbardziej na świecie, ale jeśli choć trochę wierzysz w to, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko to powiedz mi czy jeśli będziesz tkwiła w relacji jaką Cię rani DLA DZIECKA to myślisz, że ono będzie .. no właśnie Co?

Bardziej szczęśliwe?
Podziękuje Ci za to?
Sprawi, że to cierpienie będzie mniejsze?

Nie za duża odpowiedzialność za TWOJE życie ciąży na tym małym człowieku?

Często słyszałam, od kobiet, że rozwód czy rozstanie dwojga rodziców to dla dziecka trauma. TAK! To trauma jedynie gdy zaburzone zostaje jego poczucie bezpieczeństwa. Jak możesz to zrobić? Jeśli zaczniesz wojnę z byłym partnerem, ograniczycie kontakt z dzieckiem, będziecie je wykorzystywać do rozgrywania waszych problemów i frustracji na nim. Jeśli jednak wasze zachowanie wobec dziecka nie ulegnie zmianie to dziecko niezależnie od wieku szybko zaadoptuje się do nowej sytuacji i nie odbije się to na jego psychice. Być może będzie to nawet dla niego dobre?

DOBRE? tak.

Jeśli dziś żyje z matką, która jest nieszczęśliwa, sfrustrowana a na co dzień towarzyszy mu nastrój ponury i słyszy wasze kłótnie, pretensje i ogląda Twoje łzy nie mówiąc o sytuacjach gdzie dziecko jest świadkiem przemocy to czy jest szczęśliwe, bo ma oboje rodziców?

Odpowiedzi proponuję udzielić sobie samej w sercu.

Natomiast użycie argumentu, że „ja to robię dla dziecka” jest po pierwsze oddaniem odpowiedzialności na dziecko za własne życie a po drugie jest to ładnie brzmiący argument, za którym kryje się coś zupełnie innego, coś więcej, coś głębiej ..

Warto tego poszukać jeśli jesteś właśnie w sytuacji o której piszę.

Zapraszam Cię do rozmowy i do szukania odpowiedzi.

Żyj życiem o jakim marzysz, nie jutro, nie za rok, nie jak dzieci dorosną – DZIŚ 🙂

Karolina

Dodaj komentarz